To tylko teoria to tylko pseudonauka.

09.07.2019 – 00:09

Powiedz “tak” nauce, powiedz “nie” pseudonauce i manipulacji, bądź nieufny, krytykuj. Do rzeczy; od kilku lat śledzę blog, a później stronę na FB zatytułowaną “To tylko teoria”. Ongiś można było przeczytać tam wartościową zawartość, co niestety z czasem zaczęło się zmieniać i zaczęły się tam pojawiać wpisy coraz bardziej upolitycznione i pseudonaukowe, pseudonaukowe w sensie stricte, gdyż udają one naukę, a autor przyłapany przez społeczność na nieścisłościach, na prośbę o zacytowanie źródeł, obraża się, mówiąc, iż nie będzie się tłumaczył, banuje i usiłuje wmówić swemu adwersarzowi chorobę psychiczną.

Byłam, na stronie na FB, “Liderem wśród fanów”, więc trudno powiedzieć by moje poglądy były odosobnione. Do takiego wpisu jak ten przymierzałam się już dłuższy czas. Oto dwie sytuacje, które spowodowały przelanie czary goryczy.

Sytuacja I, na stronie “To tylko teoria” pojawiła się taka oto infografika:

Od lat, zarówno na łamach tego bloga, jak i wszędzie indziej, ja i cały wachlarz innych popularyzatorów nauki i naukowców, tłumaczymy ludziom, iż nie istnieje coś takiego jak niezdrowa żywność, za to nadmierne objadanie się i brak ruchu prowadzą do otyłości i innych chorób. Że to nie ciastka czy piwo są niezdrowe tylko opychanie się nimi bez umiaru, bo dosis facit venenum – dawka czyni truciznę. Przypomina mi to absurdy typu “ciężarówka wjechała w tłum” albo “broń zabija”. Nie, ktoś prowadził ciężarówkę, ktoś użył broni, ktoś obżerał się ciastkami. Wyjaśniam to niezmordowanie i cierpliwie od lat i dotyczy to nie tylko żywności, że sam fakt, że coś zawiera rtęć (tiomersal) czy formaldehyd (jabłka), nie oznacza, że jest to trujące. Poprosiłam o podanie źródeł, jednakże moje komentarze, wszystkie, zostały skasowane. Osobom, które prosiły o podanie źródeł, był serwowany artykuł, o alkoholu zatytułowany “Jak alkohol wpływa na zdrowie? Czy każda dawka jest szkodliwa? Czy alkohol może być zdrowy?” Zdradzę Ci, Drogi Czytelniku, tajemnicę, moim zdaniem, artykuł ten nie odpowiada, w jasny sposób, na żadne z tych pytań. O pladze tytułów, które służą do “łowienia kliknięć” tzw. clickbait, też dużo można by napisać. Na końcu artykułu są podane źródła, ale raczej w formie zupełnie nieprzystającej do artykułu popularnonaukowego, źródeł tych jest prawie 70, a w tekście nie znajdują się do nich żadne odnośniki, tak więc Drogi Czytelniku, jeśli chcesz wiedzieć, na co autor się powołał, przeczytaj te 60+ pozycji od deski do deski, rzuć pracę, weź kredyt, ale zrób to.

Co do niektórych dodatków do żywności, to polecam moją notkę pt. Chemia tatara z Sokołowa.

Oto przykładowe komentarze społeczności, te co się ostały, bo większość komentarzy krytycznych, zwłaszcza te nalegające na podanie źródeł, zostały skasowane:

Napisałam więc do autora na tzw. “priv”, na początku nieco żartobliwie, a następnie z widoczną, acz uzasadnioną irytacją, sądziłam, że skoro znamy się tyle lat, to nie przeszkodzi, a że jest osobą promującą naukę, to ma dystans do siebie. Odpowiedział mi w następujący sposób:

Następnie się regularnie pokłóciliśmy, o tę sprawę i o jeszcze jedną dotyczącą proekologicznych działań, kolega stwierdził, że go mobbinguję (sic!) i mnie zablokował. Gdy prosiłam go, by wymienił swoje konkretne działania, udowodnił swoje tezy, stwierdził, że “nie musi mi się tłumaczyć”. Mnie się jednak wydaje, że skoro jest osobą publiczną, to musi i powinien się, tłumaczyć. Ideał sięgnął bruku.

Sytuacja II:
Książkowa wręcz manipulacja danymi statystycznymi pod tezę (nie jestem denialistką zmian klimatu, ale nie znoszę ŻADNYCH manipulacji danymi, niezależnie czego one dotyczą). Na stronie pojawiła się taki oto wpis:

Źródła niestety musieliśmy znaleźć sobie sami, ale od razu widać, że coś tu jest poważnie nie tak, okres 39 lat (dlaczego tylu?) został porównany z okresem lat 9 (sic!), przy wycięciu danych z okresu 19 lat (dlaczego te punkty danych zostały usunięte?). Pod wpisem pojawił się słuszny ryk oburzenia. Mój wpis, który merytorycznie punktował manipulację, został usunięty, praktycznie wszystkie moje komentarze zostały dziś usunięte, zaś ja mam zablokowaną możliwość pisania na stronie. Cóż mogę powiedzieć, ja usuwam jedynie bluzgi i spam, puszczam nawet komentarze, gdzie czytelnicy nazywają mnie głupią kozą, głęboko wierzę w wolność słowa…ale dosyć o mnie. Szybko znaleziono źródło. Jak się okazało, dane te zostały bezmyślnie skopiowane ze strony naukaoklimacie.pl, gdzie manipulacji dokonali autorzy, manipulacji, która była wielopoziomowa; dokonano nieuzasadnionego merytorycznie usunięcia 19 punktów danych, następnie nieuzasadnionego merytorycznie podzielenia pozostałych punktów danych na dwa zbiory, których liczność też nie została merytorycznie uzasadniona, nieuzasadnione wyciągnięcie dwóch średnich, czyli zredukowanie 67 punktów danych do dwóch (!), użycie dwóch średnich do pomiaru tendencji. Czytelnikowi niezaznajomionemu ze statystyką może się to wydać niejasne, tak więc objaśniam; Nie można, bez merytorycznych powodów usuwać punktów danych, zwłaszcza prawie jednej trzeciej z nich, przy tak ogromnym cięciu należy podać powód i musi to być powód solidny. Pracuję z danymi od 20 lat i przyznam szczerze, że nie potrafię znaleźć nawet przypuszczalnego wyjaśnienia usunięcia danych z 19 lat z wielu miejscowości w Polsce. Kolejną sprawą jest podzielenie ocalałych punktów danych na dwa, nierównoliczne, podzbiory i wyciągnięcie z nich średniej, tu błąd merytoryczny podwójny. Nierównoliczność zbiorów, jak autor strony argumentował, ma pokazać szybkość zmian. Statystyka jednak wymaga, trzech punktów danych do przeprowadzenia analizy szybkości – a mamy jedynie dwa – dwie średnie, czyli został popełniony błąd kardynalny. Kolejnym kardynalnym błędem jest fakt, że danych użyto, jak stwierdził autor, jako potwierdzenia zmian (ocieplenia) klimatu (przypominam, dyskutuję tu użycie zestawu danych, a nie istnienie lub nie, zmian klimatu), do mierzenia tendencji używa się najczęściej krzywej regresji, a nie średnich. Kolejnym kardynalnym błędem, na który nb. powołują się często denialiści klimatu, jest mylenie dwóch pojęć: pogoda i klimat. Upał to pewne zjawisko pogodowe, klimat zaś to ogół tendencji zjawisk pogodowych, ustala się go, analizując tzw. czynniki klimatotwórcze tj. obieg ciepła, obieg wody i cyrkulację powietrza, a nie liczbę upalnych dni. Oto kilka komentarzy społeczności, wiele dużo bardziej dosadnych niż moje, najzabawniejsze było to, jak usiłowano sugerować, że krytykanci są denialistami zmian klimatu oraz to, co jest obecnie zmorą nauki, czyli powoływanie się na autorytety, a nie na fakty. Co do autorytetów – Łukasz Sakowski, autor bloga “To tylko teoria”, z tego co udało mi się ustalić, nie prowadzi żadnych badań naukowych. Nie ma go w bazie Ludzie Nauki więc nigdy nie zdobył grantu ani tytułu naukowego, tak więc jego bycie biologiem polega jedynie na ukończeniu studiów w tym kierunku, w hierarchii autoryterów, którą sam się kuruje stoi więc bardzo nisko. Analizując dane i wyniki należy patrzeć najpierw na metody, a na nazwisko, stopień i afiliację autora dopiero na końcu. Wklejam rzecz jasna te komentarze, które się ostały, bo widzę, że bardzo wiele z nich, rzeczowych i merytorycznych, została skasowana.

Autor na ogół nie ma w zwyczaju polemizować z “fanami”, tysiące osób mogą mu wytknąć błąd, co nie powoduje żadnej modyfikacji zawartości. Odsłony zostały zliczone, wyświetlenia reklam się zgadzają, lajki i reakcje też. Chciałabym też nieśmiało przypomnieć, że na tym blogu nie ma żadnych reklam, żadnych sponsorów, jestem tylko ja, WordPress i maksymalny obiektywizm, na jaki mnie stać. Grafiki nie są modyfikowane, nie ma żadnych retrakcji, o źródła trzeba błagać, a jak się błaga, w opinii autora, zbyt stanowczo, to się dostaje bana i z “Lidera wśród fanów” zmienia się w persona non grata (osobę bez mebli). :-)

Wiem, że nigdy nie będę mieć wielkiego “fejmu” z tej mojej pisaniny i nigdy do tego nie dążyłam, ale jeśli chociaż jedna osoba zacznie krytycznie i bardziej naukowo patrzeć na świat – powiem: warto było. Wiem też, że Kowalski, który chce się uczyć, nie jest kretynem, trzeba tłumaczyć obrazowo, używać porównań i wyjaśniać, ale nie trzeba mówić jak do dziecka i na pewno nie wolno nadmiernie uogólniać, bo wtedy takie uogólnienie staje się zwykłym kłamstwem. Ze wszystkich niemerytorycznych argumentów, jednym, którego nie cierpię, jest “no przecież to artykuł popularnonaukowy więc trzeba uprościć”. Nie. Artykuły popularnonaukowe mają być jak te soczki rozlewane po łyczku albo kawałeczki sera nabite na wykałaczki, które są rozdawane przez młode dziewczyny w supermarketach – to wersja demo, próbka, jak Ci posmakuje, to tu a tu możesz dostać więcej. To nie jest tak, że dajemy Ci kawałeczek sera, który nie ma nic wspólnego z prawdziwym, ale jest łatwy do przełknięcia, a jak będziesz chciał coś więcej to ostrzeżemy Cię, że ten prawdziwy stanie Ci kością w gardle, do tego, by sie do tego dobrać, musisz przeczytać bibliografię żywcem wyjętą z jakiejś pracy licencjackiej. Zrozumienie nie jest przywilejem naukowców, to interes każdego z nas.

Niestety, obecnie obserwuję wysyp osób, które biorą się za popularyzację nauki, zdobywają wielką popularność i woda sodowa zaczyna im uderzać do głowy; albo zaczynają robić niebezpieczne mikstury nauki z polityką, albo wchodzą w kampanie reklamowe, albo wypychają zawartość masowo, bezkrytycznie i bez refleksji, byle codziennie był nowy “pościk”, by były reklamy, lajki, serduszka, kliknięcia, odsłony i datki.

Jeśli znacie artykuły popularnonaukowe i uważacie, że wypadałoby sprawdzić postawione w nich tezy, zapraszam do podawania ich w komentarzach, obiecuję, iż się im przyjrzę.

Jeśli ktoś z Was Drodzy Czytelnicy, chciałby dać datek, to polecam projekt, który prowadzę od bardzo wielu lat, na którym znajduje się ten blog: https://platinum.edu.pl, “Od 1997 roku 3xB: Bezpłatne, Bezpieczne, Bez reklam.” I to jest pierwsza i jedyna reklama, jakąkolwiek tu zobaczysz.

Facebook Comments

  1. 4 komentarze to “To tylko teoria to tylko pseudonauka.”

  2. To ja może dodam, ponieważ autorka tekstu nie przedstawia całej sprawy. Od ponad roku regularnie do mnie pisała meile z różnymi dziwnymi propozycjami, chciała bym przeniósł mojego bloga na jej serwery, a ja regularnie odmawiałem.

    W ostatnich tygodniach pisała do mnie już na Facebooku i moje próby zakończenia rozmowy spełzały na niczym, bo zwykle po jakimś czasie otrzymywałem kolejne wiadomości.

    Gdy wczoraj autorka tego bloga próbowała wymusić na mnie napisanie na moim blogu o jej ogródku (owa “ekologiczna” sprawa), moja odmowa ją rozwścieczyła i jak sądzę, była przyczyną napisania tego tekstu. Tłumaczenia (zarówno dotyczące tej sprawy, jak i infografik, np. kontekstu indywidualistycznego i epidemiologicznego przy grafice o jedzeniu) nie pomagały. Otrzymywałem tylko coraz bardziej agresywne i obraźliwe wypowiedzi, więc postanowiłem ją zablokować.

    Nie jest więc tak, że to ja nie chciałem dyskutować, bo próbowałem, po prostu się nie dało. Szkoda, że “Platyna” próbuje się wybić jako blogerka na niemerytorycznym i zmanipulowanym atakowaniu bardziej rozpoznawalnych od niej osób (wcześniej nękała np. autora Kwantowo.pl).

    Przez Łukasz Sakowski (To tylkoteoria) dnia 9 Lip 2019

  3. Zaakceptowałam ten komentarz, bo nie lubię cenzury, ale poziom żenady, jaki został tu zaprezentowany, powala na łopatki nawet mnie. Doskonale pokazuje on pseudonaukowe podejście autora do adwersarzy. Po co merytorycznie polemizować z argumentami czy cytować źródła, skoro można zaatakować, oczernić i próbować zdyskredytować dyskutanta? Zaiste, dn. 11.10.2018 wysłałam do Łukasza propozycję przyjęcia jego strony przez Platinum Linux Non Profit Servers – projekt założony ponad 20 lat temu, z którego nie odnoszę żadnych korzyści poza radością z zajmowania się nim. Celem tego projektu jest dostarczanie neutralnej platformy, co w dzisiejszych czasach, stało się szczególnie ważne. Niczego w zamian nie zażądałam, była to bezinteresowna chęć pomocy, odpowiedź na apel Łukasza, w którym pisał, iż utrzymanie bloga kosztuje i potrzebuje on pieniędzy. Wysłałam jeden email, otrzymałam odpowiedź, na którą nawet nie odpisałam, gdyż uznałam temat za zamknięty:

    Co do “nękania” Adama Adamczyka, autora bloga kwantowo.pl, to definicja nękania, jaką przyjął Łukasz, daje nam doskonałe wejrzenie w to, jaki jest jego stosunek do polemiki, która jest podstawą nauki per se. Otóż dla Łukasza nękanie i polemika wydają się synonimami. Cieszy mnie jednak nawiązanie do tego wydarzenia, gdyż była to bardzo wartościowa dyskusja, gdzie wymieniliśmy się artykułami (linki poniżej), zachęcam to zapoznania się, gdyż Adam zareagował na krytykę (“nękanie”) wzorowo, na dyskusji skorzystaliśmy wszyscy, a zwłaszcza nasi czytelnicy. Adam podjął temat, odniósł się do merytorycznych argumentów, zmodyfikował treść, podziękował za krytykę i nawet umieścił odnośnik do niej w nagłówku swojego artykułu. Życzę Ci Łukaszu, byś kiedyś się zreformował i osiągnął poziom przynajmniej zbliżony do Adama, który od lat, niezmienne, trzyma wysoką jakość swoich wpisów.
    https://www.kwantowo.pl/2016/08/28/dlaczego-warto-znac-sie-na-szyfrach-dna-a-kod-genetyczny/
    http://platyna.info/blog/2016/09/07/czy-dna-cokolwiek-koduje/

    Co do wybijania się – to jest jeden z najstarszych blogów naukowych w Polsce, jest “wybity” na tyle na, ile może być, przy moich możliwościach czasowych (w odróżnieniu od Ciebie, pracuję naukowo, jestem kierownikiem dwóch grantów) i standardach neutralności, jakie ustaliłam (żadnych reklam, sponsorów, plebiscytów), a jednak liczba odwiedzin wynosi kilka milionów. Dla mnie liczy się to, by ludzie np. nie zażywali szkodliwego DNP, nie bali się żywności, nie kupowali Cardiozymów, tylko szli do kardiologa i żeby dzieci umiały rozpoznawać drzewa i krzewy, które ich otaczają, a nie “lans i bauns na mieście”. Nie mierz innych własną miarą Łukaszu, po owocach Cię poznają.

    PS.: Mam zrzut ekranu Twojego komentarza, na wypadek, gdybyś go usunął.

    Przez Platyna dnia 9 Lip 2019

  4. Szanowny Panie Łukaszu
    Jeśli rzeczywiście miały miejsce “coraz bardziej agresywne i obraźliwe wypowiedzi” to bardzo proszę to udowodnić. Jakimś screenem, a właściwie linkiem do screena. Bez dowodów można oskarżyć kogoś o naprawdę absurdalne rzeczy, na przykład o spisek z BigPharmą.

    Przez Zour z kanału HadronPL dnia 24 Lip 2019

  5. I read what I could from Google translate and I don’t see what’s wrong with this post. It’s a standard facebook post. The article does make sense. Nutrition is a science, too much in error is poison. Though I’d say the article has good ideas, I’d need to learn more to know what’s what.

    Przez HaloNott dnia 5 Wrz 2019

Opublikuj komentarz

Captcha Captcha Reload