Wielkie Chlanie – ciąg dalszy – czyli nerwy w Internecie.

14.05.2013 – 18:41

grumpy-cat-04

Mój ostatni wpis spotkał się ze sporym odzewem, część osób mnie krytykuje, część popiera, nawet pojawiły się teorie spisków, że studiuję na UAM nielegalnie (sic! chyba komuś się nie podoba mój indywidualny program studiów :)).

Nieszczęsnym wpisem o Wielkim Chlaniu zainteresowała się nawet Gazeta Wyborcza:
http://poznan.gazeta.pl/poznan/1,36001,13904045,Wielkie_Grrr__Sasiad_zada_od_UAM_10_tys__zl_za_krzywdy.html

Gdzie można przeczytać, między innymi, co następuje:

Organizowane na Morasku Wielkie Grillowanie nazywane jest Wielkim Chlaniem lub Wielkim Chamstwem. Jeden z mieszkańców sąsiadującego z kampusem osiedla zażądał nawet 10 tys. zł za krzywdy moralne.

[…]

Zlikwidować samorząd

Blogerka Zuzanna K. Filutowska swojej relacji z grillowania nadaje tytuł “Wielkie Chlanie – czyli dlaczego należy zlikwidować samorząd studencki”. Samorządowcy z UAM, niczym wzorcowe korpoludki, posiadają nawet komisję do public relations. Z kontaktami z otoczeniem mają niestety duży problem. Wielu ludzi, choćby wspomniana Filutowska, jest przekonanych, że samorządowcy zajmują się jedynie organizacją hałaśliwych imprez. Tymczasem robią oni także inne, ponoć pożyteczne rzeczy, słabo się jednak nimi chwalą.

Chwalenie się to jedno, przed komisją PR trudniejsze wyzwanie: przekonać sąsiadów Moraska do Wielkiego Grillowania. To impreza z potencjałem. Szansa, by pokazać poznaniakom, że Morasko to fajne miejsce, a nie uniwersyteckie getto na odludziu. Skoro udało się zjednoczyć przy grillu studentów różnych uczelni, to może uda się sprawić, że także sąsiedzi polubią to studenckie święto? Takie grillowanie na pewno nie będzie banalne.

Rzadko się zgadzam z tym co piszą w Gazecie Wyborczej ale w tym przypadku zgodzić się muszę – należy pamiętać, że Kampus Uniwersytecki to Kampus Uniwersytecki a nie pijalnia taniego piwa i szczalnia. Zwłaszcza, że problem dotyczy nie tylko Wielkiego Grillowania ale ogólnych poczynań Samorządu oraz zachowania studentów i gości Uniwersytetu na terenie Kampusu, np.:
– Wysypiska śmieci w pięknych kępach drzewek i w lasku, gdzie można by przyjemnie spędzać czas po zajęciach – porozwalane szmaty, butelki, kapsle, buty, opony itd. – bo oczywiście ochrona uniwersytecka o godzinie 22:00 podjeżdża sobie pod Wydział Fizyki, rozkłada siedzenia w samochodzie i idzie spać (wielokrotnie byłam świadkiem)
– Policja, która kłamie że ma umowę z JM Rektorem na patrolowanie Kampusu i wlepia mandaty (o ile wiem od Władz,umowa jest jedynie taka iż ochrona uniwersytecka może ich, w razie czego, wezwać).
To wszystko i wiele innych to materiały na osobne notki.

Któregoś pięknego dnia JM Rektor może stracić cierpliwość i zabroni piwkowania i grillowania na Kampusie – a jest to praktycznie jedynie miejsce w okolicy, gdzie można to robić legalnie. Jak wspomniałam, sama uwielbiam pić piwo w plenerze i grillować ale kulturalnie.

Problemem jest też Samorząd Studencki, który sprowadza się do komitetu organizacyjnego balang. To prawda że kandydowałam do Samorządu – raz – w zeszłym roku (nb. zabrakło mi bodajże 3 głosów). Powodem był fakt iż studenci zaoczni, odkąd pamiętam, nie maja tam żadnych przedstawicieli, przede wszystkim dlatego że przez lata praktycznie uniemożliwiano im głosowanie. Dopóki nie zgłosiłam kandydatury i nie interweniowałam u Władz ten problem był ignorowany. Gdy zbierałam podpisy pod swoją kandydaturą rozmawiałam ze studentami praktycznie wszystkich kierunków i lat na Wydziale Biologii – większość ma o Samorządzie takie zdanie jak ja – Samorząd jest bezużyteczny – starości roku (a byłam takowym trzy lata) i tak muszą wszystko załatwiać sami. Dla Samorządu są oni wyłącznie petentami. Trzeba o tym mówić głośno i powinni to robić zwłaszcza ci, którym na sercu leży dobro naszej Uczelni (bo z tego co wiem nie jest to wyłącznie problem mojego Wydziału).

Dziękuję wszystkim za wyrażone opinie – tutaj na blogu, emailowo, na You Tube, na stronie Gazety Wyborczej. Popierającym mnie dziękuję za wsparcie. Co do krytyków – niektórzy są oburzeni iż użyłam słowa “bydło” – tak, użyłam go z pełną premedytacją – jako człowiek, który czuje się związany z Alma Mater Posnaniensis przykro mi patrzeć na dewastację i zaśmiecanie zieleni Kampusu oraz zachowanie goszczących tam osób. Uważam, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć, wykazując elementarną kulturę i godność osobistą. By ów szacunek otrzymać należy sobą reprezentować jakiś elementarny standard. Dla mnie ludzie, którzy nie potrafią się zachować godnie są po prostu bydłem. Kropka.

Mam prawo do własnego zdania i zamierzam z niego korzystać. Mój wpis był i tak o wiele bardziej wyważony niż poprzednio planowałam. Oszczędziłam czytelnikom opisów nieprzytomnych lub półprzytomnych osób, przepraszam za wyrażenie, obszczanych czy leżących we własnych wymiocinach, w śmieciach, albo obsikujących przystanki nie zwracając przy tym uwagi czy ktoś to widzi czy też niszczących zieleń. Jeśli to byli studenci UAM to tym bardziej razi, bo w końcu ślubowaliśmy godnie reprezentować naszą Uczelnię. Wspomniałam iż część tych osób na studentów nie wyglądała – tylko raczej na młodzież gimnazjalno-licealną – niestety w dzisiejszych czasach trudno rozróżnić.

Jak już wspominałam – mam prawo do własnego zdania – każdy czytający może się ze mną zgodzić lub nie. Przypominam ze na tym blogu prezentuję wyłącznie swoje prywatne poglądy.

Facebook Comments

  1. 2 komentarze to “Wielkie Chlanie – ciąg dalszy – czyli nerwy w Internecie.”

  2. Nie ma to jak nagrać filmik o 2 w nocy przed rozpoczęciem sprzątania. Nie rozumiem też argumentu, że nie możesz patrzeć na zaśmiecanie moraska. Po 1 czy to Twój dom? Po 2 o 10 już było posprzątane. Po 3 to są jedynie 2 dni w roku. Jak coś się na morasku dzieje to źle bo głośno i śmieci leżą 7h w nocy i nad ranem, jak się nic nie dzieje to getto. Typowo polskie podejście i tak źle i tak nie dobrze. Pozdrawiam i zachęcam zająć się własnym życiem.

    Przez olaf dnia 15 maja 2013

  3. Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić.

    Po pierwsze filmik nie był kręcony o drugiej w nocy tylko około 22:00 czyli w apogeum “imprezy”.

    Po drugie, w tym momencie typowo polskie podejście prezentujesz Ty – “to nie Twój dom więc co Cię to obchodzi” – państwowe więc niczyje? Ja prezentuję pogląd odmienny – państwowe więc i moje.

    Po trzecie: co do sprzątania to proponuję wrócić do mojej poprzedniej notki oraz po prostu przejść się po trawnikach, zieleńcach i lasku na Kampusie aby się przekonać jak zostało posprzątane.

    Przez Platyna dnia 15 maja 2013

Opublikuj komentarz

Captcha Captcha Reload