Internet to zuo – czyli za co kochamy George’a Orwella.

13.12.2008 – 17:44

Taak…Internet to zło. Nic gorszego nie mogło się zdarzyć – kto to słyszał aby w naszym zindustrializowanym świecie gdzie nielegalne jest picie piwa w parku za to legalne jest mówienie ludziom w TV kłamstw aby ich ogłupić i wrobić w tragiczne nieraz decyzje – powstała ogromna, super wydajna ostoja wolności jaką jest Internet.

Oj boli, boli fakt, że taki przeciętny Kowalski czy Smith może poinformować cały świat o każdym przekręcie, każdym kłamstwie i każdej krzywdzie jaką mu wyrządzono oraz skrzyknąć ludzi o podobnych poglądach i doświadczeniach. Upierdliwe, ponad wszelkie limity, jest to że dzięki Internetowi ludzie mogą wiedzieć więcej, ba – wiedzieć wszystko.

Spokojnie, koledzy, przecież jesteśmy częścią rządów, korporacji i innych potężnych establiszmentów – będziemy walczyć – wyprodukujemy takie projekty jak Wielki Firewall Australii – mający pod pozorem walki z pornografią i pedofilią – blokować wszystkie niewygodne dla nas treści.

Tak, moi drodzy, biedny Smith może oglądać reality szołs przedstawiające ludzi upakarzająch się i robiących najobrzydliwsze rzeczy, dla kasy, może też oglądać jak się męczy zwierzęta na wizji dla uciechy gawiedzi ale niech no taki Smith otworzy stronkę z cyckami…albo niech sfotografuje kilka gołych dziewczyn na plaży i wrzuci fotki na stronę – i już staje się przestępcą. Już nie wspomnę że nasz Smith może być fanem Scorpionsów i będzie oglądać pedofilskie okładki ich płyt – za to trzeba go wsadzić na 10 do 15 lat do paki, to mu się odechce nieprawomyślności. Zmuśmy go do pisania podań o odblokowanie pornusów – będzie miał jakieś konstruktywne zajęcie a my i tak będziemy te podania odrzucać, albo zrobimy listę lubiących pornusy czyli zboczeńców – i będziemy dawali do niej dostęp za kasę. Już to widzę oczyma wyobraźni “No panie Smith, ma Pan wspaniałe kwalifikacje do tej pracy, jeszcze tylko niech Pan przyniesie zaświadczonko o niekaralności i zaświadczonko, że nie znajduje się Pan na liście pornolubców”. 1984 no!

A to, że przy okazji dorzuci się do tabelki PORNO na firewallu strony antyrządowe, ateistyczne, wolnomyślicielskie to swoją drogą, przecież nikt nie będzie się czepiał bo nikt się nie skapnie – bo niby jak? Mwahaha!

Ale nie traćmy nadziei – na szczęście, zazwyczaj jest tak, że aby jeden establiszment złapał ochłap, to musi go innemu wyrwać z pyska. Australijscy ISP się zbuntowali gdyż wiedzą, że rząd się nie zadowoli Wielkim Iptablesem i stopniowo będzie im zabierał niepodległość zaś ten cholerny ogniomurek będą musieli postawić sami, na swoim sprzęcie, za własną kasę – wiadomo, że taki projekt nie będzie stał na pececinie z Pentium IV – a przecież jeszcze trzeba pilnować aby taki Smith się nie wycwanił i tego nie obszedł – zwiększy to koszty i co za tym idzie zminimalizuje zyski.

Drodzy Rodacy, zwróćcie uwagę na ten malutki cytacik:

Być może firmy nie odważyłyby się na tak wrogie wobec planów rządu zagranie, gdyby nie to, że w samej Australii rośnie w siłę ruch polityczny, który zapowiedział walkę z cenzurą. Można w nim znaleźć przedstawicieli zielonych, liberalnej opozycji, przemysłu internetowego i ruchów na rzecz wolności słowa, w tym Electronic Frontiers Foundation. Jutro, w sobotę, 13 grudnia br., w największych miastach Australii odbędą się demonstracje przeciwko polityce władz. Australijscy komentatorzy oceniają, że może w nich wziąć udział nawet pół miliona ludzi.

I nie bójcie się buntować przeciwko debilizmom takim jak artykuł 269b kk bo w waszych rękach jest wasza wolność, jeśli ją Wam zabiorą to już nigdy jej nie odzyskacie – bo ocenzurowany Internet ulegnie autodestrukcji – gdyż cały jego sens polega na nieskrępowanej wymianie informacji a nie na elektronicznych centrach handlowych.

Facebook Comments

Opublikuj komentarz

Captcha Captcha Reload